Dwudziestoletnia podróż w świecie mody damskiej
Wywiad z Grzegorzem Kwintą, Przewodniczącym Rady Dyrektorów
Od ponad dwóch dekad Moodo koncentruje się na dostarczaniu codziennej, klasycznej mody dla kobiet w wieku od 30 do 65 lat. Teraz, po ugruntowaniu silnej obecności hurtowej na terenie Europy Środkowej i Południowej, polska marka wkracza w nową fazę – otwieranie sklepów franczyzowych poza swoim rynkiem krajowym po raz pierwszy. W wywiadzie z European Business Grzegorz Kwinta, Przewodniczący Rady Dyrektorów, zastanawia się nad tym przełomowym rokiem i strategią, która przez ostatnie dwie dekady napędzała sukces Moodo.
European Business: Panie Kwinta, przez ostatnie 20 lat Moodo reprezentuje modę codzienną i klasyczną. Co jest sednem Państwa działalności – i kto jest Państwa docelowym klientem?
Grzegorz Kwinta: Nasze podejście jest zasadniczo skoncentrowane na ludziach. Każdą kolekcję, którą tworzymy, projektujemy z myślą o naszych klientach. Skupiamy się ściśle na ich potrzebach, starając się tworzyć ubrania, które sprawiają, że czują się komfortowo w różnych sytuacjach – w biurze, na spotkaniach towarzyskich i w domu. Kolekcje są zbudowane wokół idei "moda codzienna & klasyczna", co doskonale odzwierciedla charakter marki i jej misję – ubierać kobiety na każdą okazję, jednocześnie głęboko rozumiejąc ich potrzeby i styl życia. W MOODO krawiectwo jest na nowo definiowane: marynarki, koszule i kompletne garnitury są projektowane tak, aby były zarówno wygodne, jak i eleganckie, udowadniając, że styl i wygoda mogą iść w parze bez kompromitowania wyrafinowania. Projektując nowe kolekcje, zwykle mamy na myśli dwie persony marki: "Annę", w wieku od 30 do 45 lat, i "Eve", w wieku od 45 do 65 lat. Jakiś czas temu ożywiliśmy te koncepcje w kampanii zdjęciowej "matka i córka", która podkreśliła połączenie stylu, komfortu i zrównoważonego rozwoju, które definiuje naszą markę.
European Business: Od kiedy Moodo zostało założone w 2006 roku, Wasza firma znacząco się rozwinęła—mniej w swojej podstawowej filozofii, a bardziej w kanałach dystrybucji, rynkach i logistyce.
Grzegorz Kwinta: W 2005 roku, wspólnie z naszymi współzałożycielami, Arkadiuszem i Przemysławem Szyszko, podróżowaliśmy po różnych krajach, podpisując nasze pierwsze kontrakty zaopatrzeniowe. To oznaczało początek Moodo jako hurtowni. Z biegiem czasu, jednak zauważyliśmy, że rynek szybko się zmienia. Chociaż nigdy nie zrezygnowaliśmy z działalności hurtowej – nadal dystrybuujemy w ten sposób w Europie Środkowej i Południowej – otworzyliśmy nasz pierwszy sklep franczyzowy w Polsce już w 2007 roku, co wyznaczyło drogę, którą podążamy do dziś. Rok później zaimplementowaliśmy także pierwszą wersję systemu ERP, na którym nadal polegamy, co odegrało kluczową rolę w naszym rozwoju operacyjnym.
Wirtschaftsforum: Większość marek opiera się wyłącznie na franczyzach detalicznych. Dlaczego Moodo postanowiło utrzymać swoją działalność hurtową?
Grzegorz Kwinta: Hurt był kluczowy w budowaniu naszej międzynarodowej obecności. Mimo że znalezienie odpowiednich agentów w Europie może być wyzwaniem, ten kanał pozwolił nam zdobyć widoczność na rynkach, na których inaczej moglibyśmy nie działać. Teraz czujemy się gotowi, by zrobić kolejny krok. W tym i w przyszłym roku otwieramy nasze pierwsze sklepy franczyzowe poza Polską – zaczynając od Czech, Słowacji i Aten w Grecji, gdzie już udało nam się zbudować silne rozpoznawalność marki dzięki sprzedaży hurtowej. Jednocześnie kontynuujemy inwestycje zwiększające naszą widoczność na wszystkich rynkach.
Wirtschaftsforum: Jakich lekcji nauczyłeś się jako przedsiębiorca na przestrzeni lat?
Grzegorz Kwinta: Jesteśmy zespołem ciężko pracujących ludzi, i codziennie uczymy się czegoś nowego. Jedną z najważniejszych lekcji dla mnie była wartość słuchania - zarówno naszych klientów, jak i siebie nawzajem. To pomogło nam zbudować nie tylko zespół, ale i firmę o silnym, rodzinnych duchu. Ostatecznie każdy w Moodo przyczynia się do naszego sukcesu. Bez ich zaangażowania i pasji do obsługi naszych klientów nie osiągnęlibyśmy takiego wzrostu. W ciągu ostatnich 20 lat przeszliśmy przez liczne zmiany, od ewoluowania naszych strategii dystrybucji, po przeniesienie naszej siedziby w 2014 roku, przebrandingowanie naszego logo i uruchomienie operacji e-commerce. Były momenty, gdy mogliśmy bardziej agresywnie rozwijać naszą markę w Europie. Jednak uważam, że lepiej i mniej ryzykownie jest rosnąć w sposób mierzony i zdyscyplinowany. Dobrym przykładem jest nasza ostatnia integracja omnichannel. Jeśli klient nie znajdzie odpowiedniego rozmiaru w sklepie, może teraz zamówić go bezpośrednio z naszego centralnego magazynu i szybko go otrzymać. To krok, który zwiększa zarówno doświadczenia klienta, jak i efektywność operacyjną.
Wirtschaftsforum: Jak trudna była Twoja droga rozwoju i czego się z niej nauczyłeś?
Grzegorz Kwinta: Szczerze mówiąc, nigdy nie było łatwo. Jak wiele odnoszących sukcesy firm w Polsce, zaczynaliśmy jako rodzinny biznes i pozostaliśmy nim do zeszłego roku, kiedy to Arkadiusz i Przemysław Szyszko sprzedali swoje udziały funduszowi inwestycyjnemu Omikron Capital. Co ważne, nie zmieniło to naszych codziennych operacji ani podstawowych wartości. Jeśli chodzi o coś, to tylko wzmocniło nasze zaangażowanie w właściwe działanie procesów, nawet jeśli czasami zajmuje to trochę czasu, zanim zmiany te będą w pełni zrozumiane i zaakceptowane wewnątrz. Kiedykolwiek wprowadzaliśmy nowe systemy lub ulepszenia procesów, początkowo naturalnie pojawiał się pewien opór. Ale gdy nasze zespoły doświadczyły korzyści, wartość stała się jasna i byliśmy w stanie zrobić kolejny krok i rozwijać się dalej. To filozofia będzie nas nadal prowadzić. Nasza 20. rocznica w tym roku to nie tylko znaczący kamień milowy w historii firmy, ale przede wszystkim nowy początek – zarówno dla naszych pracowników, jak i klientów. W najbliższych miesiącach czeka nas wiele ekscytujących inicjatyw i nie możemy się doczekać.